Do kontrowersji barażowej post scriptum

Żali mi było Irlandczyków, tak skandalicznie oszukanych przez Henry`ego. Jestem zdecydowanie za wprowadzeniem powtórek, które pozwoliłyby na wykluczenie z futbolu takich zdarzeń jak w środę. Ale także wykluczenie takich jak z meczu Irlandii z Gruzją w tych eliminacjach:

http://michalpol.blox.pl/2009/11/Tym-ktorym-tak-zal-Irlandczykow.html

Teraz Irlandczyków mi już nie jest żal, bo gdyby nie jeszcze większe kuriozum ze strony sędziego (w Paryżu sędzie nie zobaczył, ale CO ZOBACZYŁ sędzia w Dublinie???), możliwe że nie oglądalibyśmy ich w tym barażu!

Okrutna, ale jednak dziejowa sprawiedliwość:)

* Skomentuj ten wpis

Dość okradania! It`s fucking disgrace!

Chyba już naprawdę czas, aby wprowadzić na szczeblu międzynarodowym możliwość analizy spornej sytuacji w zapisie video. Dość okradania! Bo inaczej tego, co wczoraj zrobili Francuzi Irlandczykom, nazwać nie można. Złodziejstwo w świetle jupiterów, na oczach milionów widzów.

Przeciwnicy tego rozwiązania mówią coś o pięknie nieprzewidywalności futbolu. Czy naprawdę uważają, że zniwelowanie potwornego wysiłku, włożonego przez kilkunastu facetów w mecz (w przypadku Irlandczyków - dwa mecze + dogrywka), za pomocą jednej niesłusznej decyzji, za pomocą niezauważonego przez sędziego oszustwa, jest piękne???? GDZIE TUTAJ JEST PIĘKNO???

Czy pięknem nazwiemy “dojście” Korei Płd. do półfinału MŚ2002? Czy piękno było w podyktowaniu karnego “z czapki” dla Niemców w finale MŚ90, decydującego, w samej końcówce spotkania? Czy pięknym nazwiemy oszukanie Chelsea w półfinale LM? Czy coś z naszego podwórka - wie ktokolwiek, dlaczego nie została uznana bramka na 2:2, którą Wisła strzeliła Panathinaikosowi w Atenach, praktycznie zapewniająca jej upragniony awans do fazy grupowej? To tylko UŁAMEK sytuacji, decydujących o przekreśleniu marzeń piłkarzy, tysięcy (ba, nawet milionów) kibiców. Szok Argentyńczyków, łzy Włochów i Hiszpanów, furia The Blues, rozpacz Wiślaków - CZY TO JEST PIĘKNO FUTBOLU? Jeśli ktoś odpowie twierdząco - zaiste ma mocno wypaczone poczucie piękna.

A jest jeszcze korzyść dodatkowa - nie byłoby najmniejszego ryzyka przekrętów ze strony sędziów. Teraz, sprzedajny sędzia, umyślną ślepotę  na pewne sytuacje może wyjaśnić “pomyłką”, za co zagrozi mu raptem kilka spotkań odsunięcia. Natomiast w przypadku możliwości analizy powtórki, taki oszust miałby związane ręce.

Mam nadzieję, że już wkrótce nadejdzie czas, kiedy “beton” (z FIFA i UEFA) skruszeje i nastąpią zmiany, które w końcu futbol naprawdę uczynią czystym, wolnym od tragicznych w skutkach pomyłek. Wolnym, od widoku oszustów (Henry), którzy bezczelnie cieszą się ze skradzionego awansu…

PS. Henry`ego bez wahania nazywam oszustem. Na powtórkach widać wyraźnie, że nie było w tym przypadku, a celowe zagranie!

* Skomentuj ten wpis

Ostatni sprawiedliwy?

Dzisiejszy Onet Sport donosi:

“Olkowicz na pytanie jak jego zdaniem spisuje się Stefan Majewski odpowiedział: - Na razie ch…”.

Olkowicz to wiceprezes PZPN ds. zagranicznyc, więc stosunkowo wysoko postawiona persona. Czyżby ostatni sprawiedliwy?

* Skomentuj ten wpis

Kolejny postęp! JEST SUPER!!!

Piszę to w 10 min. spotkania ze Słowacją. Wyobrażam sobie euforię Piechniczka. Po meczu powie - “postęp jest wręcz nieprawdopodobny! Strzeliliśmy bramkę! Uważam, że jest to wystarczający powód do pozostawienia Stefana na stanowisku. Chciałbym również podkreślić rolę prezesa Laty i mojej skromnej osoby w odbudowie polskiego futbolu.” Powiem tylko - KURWA MAĆ!

* Skomentuj ten wpis

Cyt, iskierka zgasła…

Wierzyłem, naprawdę wierzyłem! Że pokonamy Czechów, a w innych meczach nastąpią takie rozstrzygnięcia, które nam dadzą miejsce barażowe. Okoliczności, które musiałyby nastąpić było kilka, ale mając w pamięci jakie rozstrzygnięcie nam zabrało baraże do EURO2004 (kto wymyśliłby wówczas, że Łotwa pokona Szwecję u nich?), wierzyłem, że tym razem szczęście się do nas uśmiechnie. Wszak limit pecha już w tych eliminacjach wykorzystaliśmy…

Nie wziąłem jednak poprawki na to, że piłkarze zapomną o tym, że oni powinni dać szansę losowi i wygrać w Pradze. Wierzyłem, że coś faktycznie się zmieni, że te zmiany okażą się trafne, że w tym szaleństwie (Polczak w kadrze, o pierwszym składzie nie mówiąc) jest metoda. Że Majewski zagra wszystkim na nosie, wszystkim 30 mln domorosłych selekcjonerów, którzy po ogłoszeniu nominacji pukali się w czoło. Tym bardziej, że faktycznie Czesi byli po prostu słabi.

Niestety, znów brutalna rzeczywistość szybko sprowadziła mnie na ziemię, potwierdzając to, o czym wiedzieli wszyscy, tylko nie Majewski… Polczak, “ostoja” najgorszego zespołu naszej ekstraklasy, który już w poprzednim reprezentacyjnym eksperymencie ze swoim udziałem (fakt, zafundował nam go Leo, ale przynajmniej nie w meczu o wszystko!) pokazał, że już stawianie czoła napastnikom Iraku może sprawić mu BARDZO poważne problemy. W Pradze najpierw tak umiejętnie zastawiał Necida, że sam “wrósł” w ziemię, podczas gdy Czech spokojnie ominął go i oddał strzał. Przy drugiej zupełnie spóźnił się z kryciem, a później nawet nie starał się zablokować jakoś strzału Czecha. Bo za zablokowanie strzału nie można chyba uznać pochylenia głowy….

Niestety nie błysnął również Wojtek Kowalewski (choć zważywszy na wcześniejsze dokonania Boruca, nie mamy pewności czy tutaj dałoby się coś poprawić). Fakt, fajnie wybronił jedną główkę, sam na sam z Barosem, ale też nie mogę oprzeć się wrażeniu, że przynajmniej przy pierwszej bramce mógł zrobić więcej. Piszę o tym nie dlatego, że mam jakieś pretensje do Kowala. Po prostu smutne jest to, że zawsze będący naszą “ostoją” bramkarze, którzy potrafili błysnąć w ważnych momentach, albo wpuszczający do siatki dopiero takie piłki, których się nijak złapać nie dało, zaczynają się dostosowywać do poziomu reszty drużyny.

Po fatalnych meczach kadry Leo, wytykano mu błędy kadrowe: brak Peszki, tylko 45 min. Obraniaka, brak szansy dla Iwańskiego itp. Dostali ją od Majewskiego w Pradze. I co? Żaden nie pokazał niczego, co mogłoby dać argument do ręki tym, którzy tak za to krytykowali Beenheakkera. Wytykano Holendrowi również grę jednym napastnikiem. Wszelkiej maści Piechniczki piały z oburzenia! I co? I g…..o!

Dlaczego nawiązuję do kadry Leo? Nie, nie dlatego, że byłem zwolennikiem Beenhakkera (choć tak było, nie wypieram się), a teraz mam ubaw, że Stefan wtopił. Bo wspomniany wyżej Piechniczek twierdzi, że widać było POSTĘP!!! W czym się przejawiał? Ano w liczbie rzutów rożnych. To, że ta banda leśnych dziadów, z Piechniczkiem na czele, robiła wszystko żeby wywalić Leo, cieszyła się z każdego niepowodzenia reprezentacji, nie dziwiło mnie. Gnój zawsze będzie gnojem. Ale wydawało mi się, że kiedy już swego dopięli i zainstalowali Stefana na stanowisku, po takich meczach jak w sobotę, przynajmniej nie będą się odzywać (bo tego, że wykrzeszą z siebie jakąkolwiek godność i skrytykują pewne posunięcia nowego treneiro, chyba nawet najbardziej wierzący ludzie w Polsce się nie spodziewali). A tu wychodzi taka menda i mówi o postępie! Może jeszcze o sukcesie??? Żałosne jest to, że ten pan uważa, że osiągnięte KIEDYŚ sukcesy dają mu prawo do wygadywania bzdur pod płaszczykiem “fachowości” (i jednocześnie smutne, że te sukcesy swoją postawą rozmienia na drobne).

Ciekaw jestem, co będą PZPNowskie dziady wygadywać w środę po meczu. Nie, nie będę kibicował przeciwko Naszym tylko dlatego, żeby nie oglądać uśmiechniętej mordy Piechniczka, Laty i reszty betonu. Wiem, że zwycięstwo ze Słowacją niesie ze sobą ryzyko totalnego otumanienia własną “wspaniałością” tego towarzystwa (wszak za Leo było tak, że przegrywał tylko trener - zwycięstwa były dziełem działaczy PZPN!). Ale nie jesteście mendy z PZPN warte tego, żeby wyprzeć się naszych chłopaków. Pod czyją wodzą nie zagrają - zawsze z nimi!

Tak więc Orły - do boju!!! WYGRAMY, WYGRAMY, WYGRAMY!!!

* Skomentuj ten wpis

Nie idźcie tą drogą…

Dzisiaj coś z mojej “branży”. Otóż wczoraj, oglądając spotkanie LM, pomiędzy moim ukochanym Manchesterem United a VFL Wolfsburg, zastanawiałem się nad pozycją Tomka Kuszczaka w bramce United. Chłopak sporadycznie dostaje szanse, ale kiedy ją już dostanie, gra znakomicie. Dlaczego więc dostaje je tak rzadko? Wiadomo, jeśli van der Sar jest w pełni sił. Ale kiedy na placu boju zostaje tylko z Fosterem? Wszak Anglik jest dużo słabszy od Kuszczaka - w spotkaniach z Chelsea i City popełnił więcej błędów, niż Kuszczak od początku pobytu na Wyspach! Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak jest zna chyba każdy. Tym bardziej, że bardzo podobnie sytuacja wyglądała kiedyś w Liverpoolu, w przypadku “rywalizacji” Jurka Dudka z Chrisem Kirklandem (niech cieszą się Łukasz Fabiański i Wojtek Szczęsny, że ich konkurentami są Hiszpanie:)). I wtedy i teraz na siłę promowano bramkarzy co najwyżej przeciętnych, kosztem co najmniej dobrych! Oczywiście celem takiej promocji miałoby być wykreowanie nowej gwiazdy reprezentacyjnej bramki, bo tu u Anglików posucha straszna… Te motywy swoistego “bramkarskiego szowinizmu”, dla każdego kibica są oczywiste.

Zastanawia mnie tylko, że nikt w Anglii nie dostrzega bezsensu takiego postępowania. Wiem, Albion w rozpaczy, ponieważ chyba ostatnim solidnym bramkarzem reprezentacji był Seamann (i nawet ten, z braku następców, pod koniec rozmienił karierę “na drobne”), może to irracjonalne zachowanie wynika z bezradności. Wiem, że współczesna piłka nożna bardzo upodabnia się do rynku gwiazd popkultury, a piłkarze świetnie czują się w roli “celebrytów”. Jednak nie wszystko da się przenieść do futbolu. Wiele muzycznych gwiazdek jest na topie, choć kompletnie nie potrafi śpiewać. Wystarczy trochę obróbki na komputerze, ona ma tylko ładnie wyglądać. Na koncercie puści się play-back… Ale w futbolu na takie zagrywki nie ma miejsca - nie podretuszujecie wpuszczania piłki między nogami, nie przesterujecie kiksów…

Taką “promocją” nie znajdziecie klasowego bramkarza. Mało tego, zaszczujecie tych, których macie. Presja na nich spoczywa ogromna. Wszak miliony kibiców śledzą rozgrywki, widzą np. dryblingi z Tevezem. Tak, prasa jest po waszej stronie, gdzieś te błędy postara się “wypchnąć”, nagłośni ew. wpadki rywali. Ale Premiership to nie liga podwórkowa, na nią patrzy cały świat. Lokalnie może ten swoisty lobbing wam się uda, ale niesmak w świecie zostanie…

I rzecz najważniejsza. Szkodzicie tak nie tylko samym zawodnikom. Szkodzicie całej reprezentacji. Wyobraźmy sobie, że reprezentacja Anglii gra jak natchniona - Ferdinand czyści wszystko z tyłu, Lampard z Gerrardem dogrywają “na nos” do Owena, który kończy bramką każdą akcję. Przychodzi Mundial, powiedzmy ćwierćfinał z Włochami. Chwilowa zadyszka z przodu, nic nie che wejść. I wtedy postawiony w bramce przez prasę “łapacz”, puszcza farfocla. Koniec marzeń, czarna rozpacz…. Że może się zdarzyć każdemu? Owszem, ale z taką polityką wy sami kusicie los! A chyba nie muszę wam przypominać choćby wpadki Robinsona z Chorwacją (choć tutaj bardziej winne było boisko:)), czy jeszcze gorzej - Seamana z Brazylia w 2002 r. (wielu twierdziło wówczas, że zwycięzca tego ćwierćfinału zdobędzie Mistrzostwo…).

Zaprawdę powiadam wam, nie idźcie tą drogą! Nie kreujcie na siłę przeciętniaków na pierwszych bramkarzy kadry! Zacznijcie może “pracę u podstaw”, pootwierajcie szkółki (w skrajnym przypadku dajcie komuś obywatelstwo:)). ALE NIE NA SIŁĘ! Nie wierzę, że w kraju Beckhama, Rooneya, Lamparda, Ferdinanda itp., nie znalazł się choć jeden talent światowej klasy!

Dlaczego to piszę? Z żalu, że Kuszczak spadł na pozycję trzeciego w klubie? Też. Ale piszę to również dlatego, że wam po prostu kibicuję!

* Skomentuj ten wpis

Pierwszak

Witam wszystkich tym pierwszym wpisem!

Zastanawiałem się, co w tym “debiutanckim” umieścić, aż temat sam pojawił się wczoraj. Otóż kopię sobie piłkę w A-klasie. Różne “dziwne” rzeczy dzieją się na boiskach tej klasy rozgrywkowej (sądzę, że nie po raz ostatni te rozgrywki dostarczą mi temat do wpisu:)), głównie jeśli chodzi o osoby sędziów. Bywają skrajnie nieudolni, pozbawieni elementarnej wiedzy o przepisach (np. w jednym ze spotkań, zawodnik wypuścił sobie piłkę obok obrońcy, ominął go z drugiej strony, znalazłszy się sam na sam z bramkarzem…. po czym sędzia przerwał akcję, odgwizdując spalonego!). Ale do tego wszyscy przywykli, nijak tych nieudolnych nie można “odstrzelić”, bo na jakiej podstawie? Obserwator? Wolne żarty. Materiał video? Zapomnijmy, trzeba by mieć podpisaną przez klub umowę z licencjonowaną firmą. Innych możliwości nie ma. Natomiast to, co stało się wczoraj, jest dla mnie sytuacją na tyle kuriozalną, że tego pojąć nie mogę (a widziałem wiele)…

Początek meczu zaplanowany na godz. 16.00.

Od 15.25 obie drużyny na boisku, trwa rozgrzewka, nikt nie zwraca uwagi na to, że rozjemców nie ma.

15.45 - lekkie zdziwienie, że “gwizdków” nadal brak…

16.00 - konsternacja, nadal nie ma sędziów.

16.20 - nareszcie zajeżdża na stadion samochód z sędziami. Po kilku kolejnych minutach w końcu wychodzą na murawę, ale mecz i tak opóźniony już o pół godziny.

To jeszcze nie koniec, ale zrobię przerwę i zapytam: DLACZEGO do jasnej cholery, jeśli jedna z drużyn dojedzie na spotkanie spóźniona, nie pojawiając się na boisku po 15 min. od rozpoczęcia spotkania (bez najmniejszych tłumaczeń w stylu awaria pojazdu, kontrola policji po drodze itp.), zostaje ukarana walkowerem, karą pieniężną, że o zmarnowanych kosztach dojazdu nie wspomnę??? A taki gwizdek, przyjedzie kiedy mu się podoba, ale o żadnej karze nie ma mowy! Ba, weźmie normalną delegację!

Ale jak już wspomniałem, to nie koniec sytuacji. Bo teoretycznie można by zrozumieć, że zaistniały jakieś okoliczności zewnętrzne, niezależne od sędziów (choć tak jak napisałem powyżej, w przypadku spóźnionych zespołów takie względy są pomijane). Ale krew człowieka zalewa, jeśli powodem spóźnienia jest to….. że sędziowie sędziowali chwilę wcześniej inny mecz i po prostu się nie wyrobili!!!!! LUDZIE! Jak może zaistnieć taka sytuacja, że sędzia gwiżdże jeden mecz o 14 i drugi o 16???? Przecież niemożliwym jest, żeby zdążył. Nawet zakładając gwizdanie co do sekundy połówek i przerwy, zostaje mu 15 min. do meczu nr dwa!!! A gdzie wypełnienie pomeczowych formalności??? A co by było, gdyby któraś z drużyn chciała sprawdzić tożsamość przeciwników? A drużyny z meczu nr dwa czekają….

A najbardziej wk…. jest to, że wszystko to przy aprobacie ZPNu, gdzie chyba potrafią dodać 45+15+45, a mimo wszystko tak przydziela gwizdkom spotkania. ZPNu, który w stosunku do klubów, zawodników, działaczy, wyciąga konsekwencje bez mrugnięcia okiem. Podejrzewam, że gdybym podpisał się imieniem i nazwiskiem, a któryś z bystrzejszych (czyt. umiejących posługiwać się komputerem z internetem) pracowników Związku trafiłby na ów wpis i skojarzył fakty, mógłbym liczyć się z konsekwencjami. Sami siebie traktują jak święte krowy i strasznie pieją z oburzenia, jeśli ktoś śmie kierować pretensje pod ich adresem…

Podobno kierownictwo drużyny ma wystosować skargę do Podokręgu, ale nie  łudźmy się. Panu sędziemu zaszkodzi to jak mucha słoniowi, sprawa umrze śmiercią naturalną. Gwizdek dalej będzie sobie jeździł i brał pieniążki. Ba, może nawet (wszak mamy kryzys), uda mu się załatwić sobie mecze kolejno o 12, 14, 16 i 18??

Najgorsze jest to, że A-klasa (zwana gdzieniegdzie “mocniejszą szmacianką”) opiera się na tym, że zawodnicy grają sobie tam dla przyjemności, nie biorąc za to pieniędzy. A tu, w niedzielne popołudnie, przyjedzie sobie trzech cwaniaczków, świadomych bezkarności swojej głupoty, poodstawiają szopki, wezmą pieniądze i cześć, byle do przyszłego weekendu. A to, że sp….lą popołudnie 22 gościom grającym dla przyjemności…

I niech nikt nie mówi mi, że jaka liga tacy sędziowie. Jeśli biorą kasę, niech potrafią. Jeśli nie, wara od pieniędzy!

* Skomentuj ten wpis


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


marzec 2010
P W Ś C P S N
« listopada    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031